Koleżanka bierze ślub we wrześniu. Pół roku temu zapytała, czy będę druhną i powiedziałam, że jasne, bo mówiła, że sukienki wybierzemy razem i że to ma być coś normalnego, co potem da się nosić.
W czwartek wrzuciła na grupę link do konkretnej sukni. 900 zł. Do tego buty w kolorze, który sama ustaliła, i makijaż u jej kosmetyczki, bo chce, żebyśmy wyglądały spójnie. Policzyłam i wyszło mi około 1400, a prezent osobno.
Napisałam, że nie dam rady i że wolę przyjść normalnie jako gość. Zadzwoniła od razu, że przecież wiedziałam, w co się pakuję, i że zostawiam ją miesiąc przed ślubem. Teraz jej siostra pisze do mnie, że popsułam jej atmosferę przed ślubem.
Może trzeba było odezwać się wcześniej, tylko wcześniej nie znałam żadnych kwot.